sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 7

Rozdział 7
Liam otarł kciuki moją łzę.
-Wiem jaki jest Niall-Liam
-Musisz jechać do lekarza-odowiedziałchwili
-No dobrze.Tylko jak się ubiorę?
-Pomogę ci sie ubrać w ,masz jakąś letnią sukienkę?-potrząsnęłam głową że tak
-Pójdę jej poszukać w twojej szafie.-wyszedł z łazienki.Ja nadal siedziałam na rogu wanny w same j bieliźnie.Po paru minutach Liam przyszedł z moją sukienką na na ramionczka.
-Pomoge ci się  ubrać-Liam.Mówiąc szczerze wolałabym żeby mnie nie ubierał ale sama się nie ubiorę.Liam stanął za mną  i kazał ponieść mi ręce co sprawiło mi problem z prawą ręką ale tak zrobiłam,wsunął na mnie sukienke przejechał dłońmi po mojej tali nie wiem czy specjalnie czy zakładając mi sukienkę.
-Zadzwonie po Perrie,pojedzie z tobą do szpitala.
-Okej
-Idziemy do windy.-chwycił mnie jedną ręką ,a mi kazał  lewą ręką obiac jefo szyje i się na nim podpierać się na nim.Tak też zrobiłam,szliśmy do windy,gdy drzwi sie odtworzyły ukazała się jakaś starsza pani bardzo miła z wyglądu.Weszliśmy do winy,starsza pani patrzyła na mnie uważnie
-Co się pani stało?.zapytała
-Yy zapomniałam zapiąć pas i obiłam się przy uderzeniu w słup.-powiedziałam zakłopotana i wymusiłam sztuczny uśmiech
-Ale widziałam paniom w hali na dole z jakimś chłopakiem
-To mój brat
-Ciagnął panią i krzyczał
-Yy bo mój brat strasznie jest troskliwy i tak się zachowuje gdy mi się coś stanie strasznie się denerwuje-niech te natrentne babsko już idzie bo mam dosyć uśmieszków,na szczęscie wyszła przed nami.Gdy zjechaliśmy na sam dół zobaczyłam Perrie.Gdy mnie zobaczyłam w jej oczach pojawiło się współczucie.
-Dobra Liam ja ją teraz zabiore-tak też zrobiła, wsiadłyśmy do jakiegoś samochodu.
-Myślałam że go polubisz-Perrie
-Napewno nie
-Ze mną i Zayn'em było podobnie-spojrzałam na nią z nie dowierzeniem jechałyśmy dalej ale ból narastał.Dojechałyśmy do szpitala.Wpuszczono nas do gabinetu
-Pani jest jej rodzinom?-zapytał lekarz Perrie
-Nie-odpowiedziała,lekarz kazał jej wyjść.Zostałam sama,
-Co się stało?
-Spadłam ze schodów,
-I tak się pani skaleczyła?-spytał ze zdziwieniem.
-Biegłam bardzo szybko a schodów było dużo-wzruszył ramionami,chyba brzmiało przekonująco.
-Da pani radę lerzeć prawym boku?-przewróciłam sie na prawy bok,ale.,ból ręki przeszył mnie totalnie,starałam sie ukryć ból.
-Ma pani dużo otwartych ran,musimy zszywać-mówiąc to obandażował mi nogę
-Zaraz zajmiemy się ręką.-oznajmił mi lekarz-Proszę usiąść,tak też zrobiłam.Lekarz patrzył długo na moją rękę,po czym zabrał pesetę i wyciągał jakieś skrawki
.
-To nie mógł być upadek ze schodów bo ma pani bardzo głębokie rany i skrawki czegoś w ręce,a po za tym gdyby to był upadek ze schodów miała by pani potłuczenia.No więc co się stało?-siadł naprzeciwko mnie
-Spadlam ze schodów-mówiłam uparcie
-To nie wygląda na upadek,policja pani pomoże-starał się nakłonić do mówienia prawdy
-To naprawdę upadek-wzdychnął
-No cóż nie musi pani mówić,za 30 minut  zszywamy.-gdy skończył mówić wyszedł,a wszedła Perrie.
-Jak się czujesz?-zapytała blondynka.
-Dobrze-kłamie,nie chce nikogo zamartwiać.
-Zostać z tobą?
-Nie trzeba
-To dobra to ja ide bo musze iść,mam dużo do załatwienia,pa.-wyszła.Zostałam sama.Położyłam się na łóżku by było mi wygodnie,i czekałam te 30min.Potem przyszedł lekarz z pielegniarką i zaczęli zszywać mi dwie duże rany a resztę za bandażowali.Powiedzieli mi także że dostanę na jeden dzień w szpitalu na kontrole.Może to i lepiej bo nie będę musiała patrzeć na Niall'a.Około 19 Perrie przywiozła mi piżamę i potrzebne rzeczy..Z nudów zasnęłam.

~*~

Obudziła mnie pielęniarka podająca śniadanie.Śniadanie wyglądało jak żygi,więc prawie nie zjadłam.Wstałam powoli z łóżka i stanęłam przy oknie patrząc co sie dzieje  na ulicy.Przy oknie spędziłam cały czas do póki Perrie po mnie nie przyjechała.Jechałyśmy w ciszy..Oczywiście w szpitalu kazali mi się oszczędzać i dali środki przeciw bólowe,dali mi też kulę.Więc do hotelu weszłam z kulą.Miałam wrażenie że się wszyscy na mnie gapią.Gdy weszliśmy do naszego apartamentu przywitał mnie Liam,Louis i Harry,a dwa ciemne typy siedziały przed telewizorem i oglądali mecz.Przechodziłam tamten dy i nawet nie usłyszałam przepraszam od Niall'a ,gnojek.Poszłam do swojego pokoju i zabrałam jakąś książkę z brzegu,zaczęłam czytać mydliny.Po skończeniu książki rozebrałam się do bielizny ,ponieważ inaczej nie mogłam spać.

***Oczami Niall'a***
Świetnie się oglądało mecz z chłopaki jak za dawnych lat.Skierowałem się do mojego pokoju i wziąłem krótki prysznic.Gdy wyszłem,położyłem się,ale nie mogłem zasnąć.Zaczęło gnębić wyrzuty sumienia,myślałem że to we mnie już umarło.Od bardzo dawna mnie nie gnębiło,teraz przypominam sobie ile złego narobiłem.Usłyszałem jakieś śpiewy za oknem,podeszłem do okna i zaobaczyłem grupke młodych zalanych gości.Nie wiem czemu ale wyszłem z pokoju i wszedłem do pokoju Jane.Spała  uroczo,tak jak Olivia.Jane bardzo mi ją przypomina z wyglądu tylko że Olivia jest blondynką,z charakteru po części są podobne bo Olivia była bardzo wrażliwa i delikatna,Jane też jest ale ma to w sobie że jest zawzięta i umie się zemścić i ma nie wyparzony jęzor.Oparłem się o parapet i patrzyłem na Jane a myślami przypominałem sobie
Olivie i wszystko co mnie z nią spotkało.Położyłem się obok Jane i wtuliłem sie w jej włosy,które pachniały kwiatami.Przejechałem dłonią po obitym biodrze i tali.Juz wiem że mnie znienawidzi..Wyszedłem z jej pokoju i zasnąłem nie na długo.
***Dwa tygodnie później ***
Przez te dwa tygodnie mój stan zdrowotny się o wiele poprawił,z Liam'em świetnie się dogaduje.Ręka nie jest już sina ani obolała z noga już lepiej chodź nadal zażywam od czasu do czasu środki przeciw bólowe,nie Musze chodzic o kuli.. Unikam Niall'a .
Siedze sobie na plaży słucham szumu morza.Przysiadł się do mnie Louis.
-Jane wiesz jest taka sprawa że znowu pójdziesz z Niall'em do Luke.-popatrzyłam na niego z oburzeniem
-Nigdy!Nie widzisz co mi zrobił ostatnim razem!?
-Obiecywał że cie nie tknie.Bo wiesz Luke chce cie widzieć a Niall i Zayn muszą dowiedzieć się co on kombinuje i chcą mu oddać za kiedyś.
-Aha i ja mam być przynętom!?Bardzo pomysłowe kur*a-mówiąć to wstałam i szłam wściekła w stronę hotelu.Louis zerwał się z miejsca i biegł. za mną.
-Posłuchaj jeśli tam nie pójdziesz będzie gorzej
-A może być coś gorszego od pójścia gdzieś z Niall'em!?
-No właśnie tak będziesz jego zabaweczką-obróciłam się do Louis'a twarzą,dolna warga zaczęła drgać a do oczy napływały łzy
-Nie możecie-powiedziałam ledwo usłyszanym głosem.
-Przykro mi Jane-przytulił mnie mocno nie mając wyboru powiedziałam zrezygnowana
-Dobrze pójdę z nim-mała łezka spłynęła po moim policzku.
-Chodź kupisz sobie coś ładnego-poklepał mnie po plecach i szliśmy w stronę hotelu.Louis zabrał pieniądze i pojechaliśmy do centrum handlowego.Chodziliśmy tu i tam,po pierwszym sklepie widać było że Louis ma dosyć ale wytrwale chodził po reszcie sklepów.Aż trafiliśmy do wieczorowego sklepu.Louis siadł w przymierzali czekając na mnie ,znalazłam Parę ładnych sukienek.Wyszłam z przymieżalni
-I jak?-zapytałam
-Fajna
-Nie uważasz że jest za krótka?
-Nie
-Kolor w ogóle do mnie nie pasuje-zaczęłam ubierać następną
-A ta?-ponownie zapytałam
-Fajna
-Nie-prznierzyłam trzecią
-A ta
-Też fajna-ta Louis na każdą powiedział  że fajna i tu przydała by mi się Perrie.No więc zabrałam dwie drugą i trzecią.No oczywiście nie na tym koniec zakupów musiałam kupić jeszcze kosmetyki,biżuterię i buty.Z centrum wyszliśmy obładowani siatkami.Wsialiśmy do samochodu
-Lou na kiedy mam być gotowa?
-Chyba na 21
~*~ 

Zaczęłam powoli się przygotowywać ,wzięłam długą kąpiel.Gdy wyszłam suszyłam włosy a potem zaczęłam ubierać sukienkę,następnie zrobiłam makijaż delikatny nie przepadam za wyzywającym makijażem,włosy postanowiłam mieć rozpuszczone tylko grzywkę spięłam.Siadłam na łóżku czekając na 21 i myśląc jak nie podpaść i nic nie zrobić na tej imprezie.

(Sorka za błędy ale mam czas tylko pisać z telefonu) Pani Horan <3

1 komentarz: