Rozdział 9
Pościerała to szybko i zgrabnie.Nie mogę się doczekac fdy będzie moja kolej przesłuchania.Ale najpierw musze załatwic kilka spraw na mieście.Tak wię ubrałem sie i wyszłem z apartamentu.Wsiadłem w samochód i z piskiem opon ruszyłem.
***Oczami Jane***
Jest 11godz a jeszcze nikt nie wstał oprócz Niall'a ,ale on wyszedł.Po paru minutach zaczęłam się nudzić.Zauważyłam że w pokoju Niall'a jest na stoliku coś czarnego.Przyjżyłam się temu i dostrzegłam kontur broni.Wiem ze nie powinno się brać czyjiś rzeczy ale to coś innego.Weszłam do pokoju,a w nim niezły syf.Zabrałam broń i chowałam pod koszulkę.
-Co ty robiszw moim pokoju?-Niall wzdrygnęłam się
-Yyy mmm wydawało mi się że coś lub ktoś tu jest-jąkałam sie w każdym wyrazie.-A po co wróciłeś?-zapytałam by wyplątać sie z niezręcznej sytuacji.Blondyn Mierzył mnie wzrokiem a ja starałam się wyjść z pokoju.Gdy nagle dopchnął mnie do ściany i włożył jedną dłoń pod moją koszulkę.
-Po to -pokazał mi broń wyciągnietą z pod mojej koszulki.Próbowałam wyrać mu broń ale podniósł j,ą wraz z ręką do góry.
-Daj mi too!-próbowałm doskoczyć do broni ale niestety pare centymetrów mi brakuje może z 6cm.
-Małe dziewczynki nie bawią się bronią
-Nie jestem mała tylko o troszkę niższa!
-Ale jednak jesteś mała-warknęłam cicho
-Złość piękności szkodzi-roześmiał się i wyszedł z apartamentu.Wyszłam z pokoju Niall'a i jednocześnie zetknęłam się z Liam'em.
-Co to były za krzyki-nic nie odpowiedziałam i chyba Liam'owi nie chciało się pytać dalej i nawet dobrze.
-Zrobić ci coś do jedzenia?-zapytałam
-No
-I mi też-Louis.Wiec zrobiłam to co sobie tylko że omleta.A oni siedzieli przy stole ledwo żywi
-Co robiliście w nocy bo wyglądacie beznadziejnie
-A no wiesz ploteczki-Louis i Liam roześmiali się ,zdziwiło mnie to troche.
***Pare godzin później ***
-Gdzie jest chip!?-Zayn
-A z kąd ma ci to wiedzić?!
-Próbuje od 40 minut być cierpliwy ale moja cierpliwość się kończy!-wyszedł wściekły.Weszedł Liam
-Masz ten chip?-zpytała spokojnie
-Nie
-Prosze cię powiedz,po mnie jest Harry albo Niall
-A twoi rodzice nie dawali ci czegoś z powiedzeniem "na czarną godzine" czy coś?-zapytał ciepło.Przypomniałam sobie że dostałam wspólny prezent od rodziców
-No tak chodź-pociągnęłam go za nadgarstek i weszliśmy domojego pokoju.Azaczęłam szukać wswojej biżuteri gdy znalazłam wisorek.Probowałam go otworzyc ale mi się n ie udawoło poszliśmy do kuchni i roztukliśmy go ukazał się chip.
-Zayn mam!-Liam
-Nareszcie ubieraj się idziemy do banku.
Umyłam się upięłam włosy by wygladały na krótsze.Po paru minutach byłam gotowa.Wsiadłam do samochodu gdzie skierował mnie Zayn.Zamknął mi drzwi a ja otworzyłam okno na całego.
-Zayn a z kim jadę?
-Z Niall'em
-Za co?-nie opowiedział ale na jego twarzy był wygrany uśmieszek.
-Zayn a czy jak będziecie mieć chip i kase wypyścicie mnie
-Jeszcze nie wiem zobaczymy-spuściłam wzrok na moje kolana.Przyszedł Niall troche dziwnie ubrany nie ubrał sie tak normalie tylko jak jakiś pedał w starsznie obcisłych rurkach o ile można było ta nazwać rurkami i w koszuli w kratę różowo-czarno oraz miał przyczepiany dziewiczy czarny wąsik i pare pieprzyków.Roześmiłam sie na całego.W końcu ruszyliśmy w stronę najbardziej znanego banku w Miami.Za każdym razem gdy na niego spojrzałam płakałam ze śmiechu.
-O zazdrościsz mi dego wąskia
-Nie z pewnością nie
-Wiem że chcesz mnie całować w tym wąskiu-i zrobił dziubek w moją stronę.Roześmiałam się bo po tym zrobił zeza.Dojechaliśmy pod bank.Weszkiśmy do środka.Podeszłam do pani ktora stała za ladą
-Przepraszam jest właściciel banku
-Niestety musi pani być umówiona
-Niech pani mu powie że przyszła córka Roberta Clark'a-babka zadzwoniła i od razu po odłożeniu słuchawki zaprowadziła nas do jego gabinetu.
-Witaj Jane-przywitał mnie pan z wąsem
-Dzieńdobry,chciałam zapytać czy mogę dostać pieniadze z chipa komputerowego?
-A ten pan to kto?
-Nażeczony-wtracił Niall,zgardziłam go wzrokiem
-Usiąźcie -oboje usiedliśmy na na przeciwko siebie i pana Rogstera
-Czy to możliwe?
-Tak jeśli znasz hasło-hasło?!O kurde codla niego moze być ważne?
-To może spróbujemy?-Niall
-Tak ,zaraz włoże go do komputera i wpiszecie hasło i macie dostep do pieniędzy.-facet zrobił to co powiedział tylko ja nie wiem jakie jest hasło
-Ma pani 5 prób potem chip blokuje się-to jeszcze bardziej zdenerwowało mnie.No to może CopmanyX?Wpisałam ale niestety to nie to.Wpisałam nazwę jego ulubionych łyski ale też nie.Może nazwa mamy NorahRB Takkk udało się !!!
-Ile mam pieniedzy w chipie?
-50 milionów-nie wypuszczom mnie nie ma szans
-Chce je wypłacić
-Oczywiście tylko mały formularzyk i gotowe -podał jakieś papiery oczywiście uważnie je przeczytałam i podpisałam.Odjechaliśmy z pięniedzmi.
***Trzy dni przed świętami***
Siedzieliśmy wszyscy w salonie i sprawdzaliśmy linie lotnicze
-Czy moge wrócic do domu na święta?
-Po co by być samą?-Louis
-Pojedź ze mną!-Liam,pokiwałam ochoczo głową
-Jutro jedziemy wszyscy -Zayn.Po tych słowach rozeszliśmy sie pakować.Nie zajęło mi to dużo czasu.Położyłam się spać.
-Jane wstawaj!-Louis rozdarł sie tak że spadłam z łóżka a ona tylko się śmiał.Wstałam i ubrałam sie zwyczajnie.Zjedliśmy w pośpiechu i wsiedliśmy w samochody i ruszyiliśmy w stronę lotniska.
Na lotnisku staliśmy pare dobrych minut w kolejce po bilety.My z Liam'em szliśmy w kierunku naszego wejścia do samolotu.Nagle zniknął mi z oczu .Zaczęłam się nerwowo rozgladać i go szukać.
-Liam!-10 minut intesywnego szukania na nic.W końcu zadwoniłam do niego
-Halo Liam gdziety jesteś
-Już lecimy jakieś 7 minut a kiedy ty wyjdziesz z tej toalety?
-Liam jestem na lotnisku
-Zadzwonie do chłopaków czy już lecą a jak nie to cie zabiorą stój tam gdzie kupowaliśmy bilety-i rozłączył się .Czekałam tam aż podszedł do mmnie Niall.No nie tego mi brakowało
Będe sie starała dodawać posty reguralnie ale nie obiecuję/Horanki
no nareszcie.ps myślałam że sie coś bedzie w końcu działo między Jane i Niallem
OdpowiedzUsuńBędzie będzie w swoim czasie :) <3
OdpowiedzUsuń