niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 2

                                                                    Rozdział 2 
Liam zaprowadził do mojego tymczasowego pokoju.Jest cudowny!
-Zarz przyniosę ci coś do spania-powiedział i zniknął w drzwiach.Liam przyniósł mi biała koszulkę i luźne spodenki.Bardzo luźne spodenki,pewnie któregoś z chłopaków.Nie ubrałam luźnych spodenek tylko spałam w koszulce i majtkach.Zrobiłam sobie luźne warkocze by włosy mi nie przeszkadzały.Inaczej ich sobie wyobrażałam,no wiecie z bliznami,bronią,brutalnych,wrednych.Okazali się inni ,no i myślałam ze mnie
zamkną w piwnicy czy coś a tu mam własny pokój, no cóż owszem zamknięty. Zazwyczaj nie mogę zasnąć w nowym miejscu no i kto by spał po porwaniu?No cóż jestem tak zmęczona że muszę iść spać.
                                                                           ~*~
Po obudzeniu się od razu poszłam do łazienki.Umyłam się.No ale tu nie mam nawet się w co ubrać.Więc wzięłam swoje wczorajsze ubranie i wrzuciłam je o wanny.Owinęłam się ręcznikiem i zaczęłam prać. Moje rzeczy były mega mokre no więc wykręciłam je w rękach i suszyłam suszarką.Po godzinie były suche i ja też.Dziwne że porywacze nie słyszeli suszarki.Tak czy inaczej ubrałam się i zaszłam na dół.Słychać było tylko telewizor z salonu.Zerknęłam i zobaczyłam Zayn'a. Zakradłam się  do ganku i ubrałam cichutko trampki.Wstałam i poczułam ból w kolanie i wielki huk.Cholera jasna !Przewróciłam wieszak na płaszcze.Zayn był już przy mnie.Cudownie!
-Gdzie ty się wybierasz!?-warknął na mnie.Szarpnął mnie za  ramie i wepchnął  mnie do salonu.
-Wiesz chciałam pójść do mojego domu po rzeczy i tu wrócę-próbowałam go ominąć
-Chyba śnisz!Louis!
-Co-udarł się z góry
-Pojedziesz z naszą kasą!
-Zara!-i tak czekałam aż Louis się ruszy,a to trochę trwało bo jest leniwy.Ale ma dosyć obserwowania mnie na każdym kroku.
-Chodź-Louis chwycił mnie za łokieć i ciągnął do samochodu
-Może delikatniej!Nie jestem ze kamienia!-przewrócił oczami i wepchnął mnie do samochodu.Jechaliśmy w ciszy.Patrzyłam co za oknem wszędzie zima,śnieg już spadł w nocy.Prawdopodobne była bym teraz w szkole pisząc test z książki.Byliśmy pod moim domem.Wysiadłam z samochodu i Louis odtworzył drzwi podrabianym kluczem.
-Streszczaj się a i weź  coś letniego -wyszłam na górę i zaczęłam się pakować,wzięłam największą walizkę i zabrałam ubrania które były najbardziej odpowiednie,czyli mniej wyzywające i to co mówił Louis.Zeszłam na dół,Louisa  nie było.Zobaczyłam kartkę na stole a na niej napisane:
"Mamy chip i twoją córkę ,masz wpłacić 900ml na to konto ********"Idioci przecież zaraz ich znajdą!Wzięłam tą kartkę i wrzuciłam do kosza ,a zabrałam nową i napisałam:
"Tato pojechałam na mini wakacje,przez przypadek wzięłam chip.Sorka.Czy mógłbyś wpłacić  900ml na to konto ********.Pliska to dla ciebie pestka.Z góry dziękuję  twoja Jane" Gdy odłożyłam kartkę w tej samej chwili zjawił się Louis.Udawałam że piłam wodę i chyba nie zauważył.Nie że ja ich kryję czy coś ,ale nie traktują mnie jak więźnia więc nie chce żeby byli wkopani przez mnie.Więc zabrałam rzeczy i pojechaliśmy do willi.Co ja mam tam robić?Umrzeć z nudów na pewno to zrobię  ze 100 razy.Pouczę się?Nie możliwe ,nie cierpię się uczyć.Poczytam?Never!Od tej ciszy gadam głupoty.
-Która godzina ?
-12 -wzdychnęłam i znowu przeniosłam wzrok na widoki za oknem.Gdy wróciliśmy rozpakowałam swoje rzeczy i opadłam na łóżko.Usłyszałam huk z kuchni,a zaraz  krzyki i klnięcie na garnki i inne.Zeszłam z ciekawości na dół.Zobaczyłam no tego,Harrego ,tak Harrego.Na podłodze był makaron.
-Nosz Kurwa!
-Co miało być na obiad?-zaśmiałam się
-Makaro z serem
-Trochę ci nie wyszło
-No wiem
-Pomogę ci sprzątać-kiwną głową że się zgadza i zaczęłam robić z nim obiad.Zjedliśmy oboje wcześniej niż reszta.Potem poszłam czytać Harrego Potera.Dzień dobiegał końca a ja strasznie się nudziłam.Przeczytała książkę w 5 godz. to mój rekord.Chciałaby iść gdzieś bez kontroli.U balkon nie jest zamknięty.Zbiegłam na dół i wzięłam trampki.Uderzyłam o coś twardego.
-Po co ci to?-Niall,super wpadłam na niego
-Lubię chodzić w butach.-zrobił podejrzliwą minę
-Yhmmm-ominęłam go i poszłam do mojego pokoju.Ubrałam trampki i kurtkę ,którą spakowałam w domu.Wyszłam cichutko i zeskoczyłam z balkonu.Ok Jane ,pamiętasz w którą stronę iść.Zaczęłam truchtać w stronę domu.
                                                                 ***Oczami Niall'a***
Wydaje  mi się że coś kręci.Wybiegłem na górę i wparowałem do jej pokoju.Drzwi od balkonu były odtwarte na całego,straszny mróz.Zbiegłem na dół.
-Zayn Jane uciekła!-wściekł się
-Który ją złapie z nią śpi!-wszyscy się zerwaliśmy.Ustaliliśmy który gdzie jedzie lub idzie.Wziąłem kluczyki i zabrałem moje ukochany samochód.Jechałem aż zobaczyłem małą postać w oddali.Tak,Jane!Ale mi się poszczęściło,darmowe noce!Super gratka!Obróciła się i gdy zobaczyła mnie w samochodzie ,zeszła z drogi i uciekała łąkami.Od razu zajechałem na pobocze i zacząłem za nią biec.Mówiąc szczerze jest cwana i zwinna,bo wiedziała jak się wydostać z willi.Zaczęła zwalniać ,rozdlądnęła się.Zacząłem przyspieszać.
-Niall stój,urwisko!!!-zahamowałem tuż przed nią.Zerknąłem jej przez ramię i jak zobaczyłem że to na serio urwisko i nie takie małe, obiąłem ją w tali i przyciągnąłem bliżej siebie po czy cofnąłem się.Popatrzyła mi w oczy i musnęła moje usta ,po czym odepchnęła mnie i zerwała się do biegu.Stałem jak wryty,patrząc jak ucieka.Prze ułamek seundy poczułem się cudownie.Niall ogarni się ona ucieka!!!Zayn cie ochrzani!Zerwałem się do biegu.Zacząłem ją doganiać.Teraz mi nie ucieknie,o nie.W pare sekund byłem już za nią,ale przecież nie wywalą ją i siebie na śnieg.Zaświtał mi pomysł.Wyprzedziłem ją po czym gwałtownie zatrzymałem się  do niej przodem.Uderzyła o mnie i miała już upaść,ale chwyciłem ja za nadgarstek i przyciągnęłem do siebie.
-Radził bym ci nie uciekać-chwyciłem ją za łokieć i prowadziłem do samochodu.Patrzyła na mnie jakby miała mnie zaraz zabić.
-Złość piękności szkodzi-zaśmiałem się.Przewróciła oczami i szła posłusznie.Doszliśmy do samochodu,odtworzyłem drzwi i wpakowałem ją do środka,zaraz sam siadłem za kierownicą.Popatrzyłem na nią ,o ona podparta na łokciu patrzyła zrezygnowana za okno.Zaśmiałem się bo 2 dni  z nami siedzi
-Tak po za tym świetne całujesz-posłałem jej uśmiech.Zaśmiała się sarkastycznie
-To nie był pocałunek,to miało cię odciągnąć od myślenia.
-Aha akurat
-Jesteś naiwny na kobiece uroki wiesz?-znów się zaśmiała,tym razem ja przewróciłem oczami.
-Zależy czy kobiece uroki rzuca ładna dziewczyna.-miała mi coś dogadać ale odwróciła się i milczała.Mówiąc szczerze tą dziewczynę inaczej sobie wyobrażałem z zachowania że będzie nieśmiała,bojąca się,niska samo ocena,ucząca się,kulturalna za bardzo i  uświadamianie wszystkim że jest córką bogacza albo odwrotnie przechwalająca się wszystkim i chcąca wszystko co świeci,kilo tapety na twarzy no sami wiecie plastik .Ale Jane nie jest taka i dlatego zaczynam ją lubić ,bo uświadamia że nie jest bojaźliwa i że nie jest plastikiem.No może jest trochę pyskata.
                                                        ***Oczami Jane***
Dojechaliśmy do domu Zayn'a.Niall zatrzymał samochód,a ja wysiadłam i trzasłam drzwiami od samochodu.Szłam wolnym krokiem w stronę drzwi domu.Nie niecrpię tego miejsca.Ściąnęłam buty i rzuciłam je do szawki,kurtkę zawiesiłam byle jak i poszłam leniwym krokiem do pokoju.Idąc słyszałam jak Niall rozmawia z Louisem i mówi mu z mnie złapał i ze nie muszą szukać.Usłyszałam kroki po schodach,Niall.Odtworzył drzwi a ja wstałam z łóżka.Szedł z  poduszką
-Po ci to?
-Śpię z tobą-oznajmił mi z wielką radością
-Że co!?
-No bo wiesz obiecywałaś ze  nie uciekniesz i wtedy unikniesz spania z kimś,no ale uciekła więc zasady proste który cie złapie ten z tobą śpi.
-Cholera-mruknęłam pod nosem
-Co?
-Co?
-Ty coś mówiłaś
-Nie nic-położył poduszkę koło mojej i rzucił się na łóżko.Podłożył sobie ręce pod głowę.Irytuje mnie on!

1 komentarz: